wtorek, 1 stycznia 2013

Drzwi otwarte na nicość



         Melania Fogelbaum rediviva

LESZEK ŻULIŃSKI

      Nadeszła chwila, w której możemy już poznać w całości spuściznę poetycką Melanii Fogelbaum, o której na naszej witrynie można znaleźć oddzielną stronę. Nakładem gorzowskiego Wydawnictwa SONAR ukazał się zbiór wierszy Melanii zatytułowany Drzwi otwarte na nicość.

       Przypomnijmy: Melania Fogelbaum (1911-1944) była poetką, która za życia nie doczekała się swojego „zaistnienia”. Już w pierwszym dniu likwidacji getta łódzkiego została wywieziona do Auschwitz-Birkenau i tam stracona. Żyła zaledwie 33 lata. Po wojnie przyjaciele poetki pod gruzami jej domu znaleźli rękopisy Meli. W sumie 78 kartek zeszytowych zapełnionych wierszami skończonymi i nieskończonymi, ale dającymi wyobrażenie o nieprzeciętnym talencie autorki. Wydali skromny wybór (24 utwory) w tomiku pt. Zeszyt z Getta w Łodzi (2004).

        Zeskanowane stronice znalazły się w rękach Leszka Żulińskiego kilka lat temu. Niestety, ich odczytanie nie było proste. Traf chciał, że Leszek pokazał skany Markowi Piechockiemu, a ten w żmudnym trudzie i porywie grafologicznego talentu zdołał teksty odczytać. Książka liczy 158 stron i zawiera prawdopodobnie wszystko, co po Melanii Fogelbaum przetrwało. Jest opatrzona wstępem Żulińskiego, opowiadającym dokładnie całą wiedzę, jaką o Meli mamy oraz komentarzami edytorsko-redakcyjnymi Żulińskiego i Piechockiego. Oryginalność i niepospolitość tej dramatycznej poezji być może spowoduje jej trwałą obecność w literaturze XX wieku i uzupełni wiedzę na temat „literatury Holocaustu”, wciąż wyrzucającej swoje piękne i straszne Atlantydy. Jedno można powiedzieć na pewno: Melania Fogelbaum – rediviva!

Melania Fogelbaum, Drzwi otwarte na nicość, opracowanie literackie: Marek Piechocki i Leszek Żuliński, opracowanie graficzne: Monika Szalczyńska, Wydawnictwo SONAR, Gorzów Wlkp. 2012, s. 158.



***

Poręby
Padło drew bieliste
Drzag drzazgotem topór
Zabieliło się od drzazg
W drewutni mroku

Wonną krwią żywiczną
Zaparzył się wieczór
Zółtym okiem sęku
Zazłocił


KRĘGOWIDY SZARE
  
Żółtozłocze łzawy
Twardolepkie mioduny
Kręgoliste mleczany
Żółtuńce cytrynne
Sękolite skrzepce
Odrętwy kwiatczane
Ciemień niebędny
Gwiezdna zielenica
Płaskuń się rozwidlił
Wilgoziem


ANDULA SARA

Lunatyczną depeszę w dni codziennych gawiedzi
Zawył praski październik w poszarpanej jawie
przeleciały pociągi w weekendy tragiczne
Pulmanami obłędu niosło Cię w nieznane
z życiem nagle zamkniętym w lakier neseseru
w brudną ghetta wśród drutów północną rivierę
dni jak słoma zmierzwiona w zawszonym legowisku
na most nad oczu mrowie
w włosach przyniosłaś noc
w oczach kwitnący płacz
i skrzydła rozwiane płaszcza
czy chciałaś gdzieś na progu ostatnią nieść wieść
w dnach oczu przed tobą schował
Rachelo, czarny Jehowa
W kwadrat płaszcza dzień tragicznie powiał
Ewę Julię Rut Ewę Żydowską Ofelioczeską Rachel



***

gniją niedziele, niedziel trupy
wgonione głupio w psich dni cmentarz
od gruzłów krwi i dna nie oddzielą
co ziemią szumi. We mnie wgięte
w przynagły gniewu bezruch cienie stłamszą
i z mierzwy godzin chochlo zdechłych
siano słoneczne życiem tryskam





Doskonały epilog


KAROL SAMSEL


          A więc święto literatury trwa znowu... Została ocalona dykcja, odgruzowany głos 33-letniej, nieżyjącej kobiety, poetki o silnych skalach, zdolnej do gigantycznych rekonesansów i rozrachunków wgłąb dziejów literatury polskiej - od Juliana Przybosia aż po Cypriana Norwida (wystarczy porównać Kręgowidy szare z 97-ym wierszem z cyklu Vade-mecum, zatytułowanym Finis). Jeśli miałbym jednak pozostawać szczery, musiałbym przyznać, że Drzwi otwarte na nicość, zbiór wierszy Melanii Fogelbaum opracowany przez Marka Piechockiego i Leszka Żulińskiego, sygnowany wzruszającym portretem Jacka Witczyńskiego, jest zaledwie doskonałym epilogiem długiej i mrocznej epopei maskowanej przed polskim rynkiem literackim. Epopei walki o pamięć rozgrywającej się od sierpnia 2004 roku, w której uczestniczyli wśród wielu innych dr Helena Zymler-Svantensson i Andrzej Kobos, który postanowił przedrukować Zeszyt z Getta w Łodzi w 40. numerze The Scrolls. 

              Należy ubolewać, że tamten wybór nie został opatrzony numerem ISBN. Na internetowej stronie Zwojów (http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje40/text22p.htm) jego autor, Kobos, ujawnił jeden z dwóch portretów Fogelbaum znaleziony w getcie przez Nachmana Zonabenda. Dopiero dziś jednak dane było mi się przekonać, że była to zaledwie połowa fotografii: poetka łapczywie wypija garnuszek zupy, ale nie jest pozostawiona samej sobie - jak uważałem dotychczas - w jej kierunku nachyliła się dziewczyna w czarnym żakiecie, i mimo że zapewne jej imię wymazano z księgi żyjących, jej życzliwy, domowy wzrok warto zapamiętać jak ciepły podarunek, choćby - zestawiając go z hipnotycznym, zwierzęco-boskim wzrokiem zaszczutej Melanii.


ARTPUB LITERATURA z dumą obejmuje patronatem wydanie Drzwi otwartych na nicość Melanii Fogelbaum.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...